Na Początku - Archiwum (nie można dodawać wpisów)

[ Home | Indeks | Wyszukiwanie | Następny | Poprzedni | 1 Poziom w górę ]

GENETYKA- SOJUSZNIK EWOLUCJONIZMU

Autor: Grzegorz
Email:
Kategoria: Ogolne
Date: 12/9/2001
Remote Name: 62.233.128.65

Tresc

Zgodnie z prosba przesylam, na razie jeden, tekst , poswiecony krytyce artykulow zamieszczonych na stronie PTK.

****************************

Dość czesto kreacjoniści powołują się w dyskusjach na teksty zamieszczane na stronie http://www.creationism.org.pl . A wiec parę słów komentarza do artykułu pt. "Genetyka- wróg ewolucjonizmu" autorstwa Dr Jane P. Lester (http://www.creationism.org.pl/artykuly/genetyka.html).

Juz sam tytuł sugeruje ze gentyka jest sprzeczna z ewolucjonizmem. Jest to oczywiście nieprawda. Choć we wczesnych latach genetyki była ona rzeczywiście przeciwstawiana ewolucjonizmowi (dodajmy ze były to czasy kiedy nie miano pojęcia czym są tak naprawdę geny) jednak w trakcie rozwoju obu dziedzin nie tylko okazało się ze nie ma miedzy nimi sprzeczności, ale okazało się ze obie nauki doskonale się uzupelniają a genetyka dostarczyła ewolucjonizmowi doskonalego wsparcia.

Nie przeszkadza to jednak Dr Lester twierdzić w swoim artykule ze ewolucjoniści odrzucają wszystkie wnioski wynikające z nowoczesnej genetyki. Można się wobec takiego twierdzenia jedynie zastanawiać czy autor nie widział na oczy nowoczesnych podreczników genetyki i ewolucjonizmu czy po prostu ignoruje niewygodne fakty.

Mimo to autorka chce dać nam "próbkę świadectwa pochodzącego z genetyki, które pozwala nam rozwinąć nowa biologię oparta raczej na stworzeniu niż na ewolucji". Dalej rozważa: środowisko, rekombinacje, mutacje i stworzenie, jako czynniki wystarczające do wyjaśnienia rozwoju przyrody.

Środowisko:

W tej części autor stwierdza m. in." W połowie XIX stulecia niektórzy z uczonych, którzy odrzucili Stwórcę, wierzyli, ze zmienność wywołana przez środowisko może być dziedziczona" po czym najwyraźniej myli istotę Darwinizmu z istota Lamarckizmu (choć Darwin nie odrzucał dziedziczenia cech nabytych). Samo powyższe twierdzenie jest oczywiście błędne. Ludzie dawniej po prostu uważali za rzecz najzupełniej oczywista ze pewne cechy mogą się dziedziczyć (o czym można przeczytac w Biblii!!!) i nic nie miało to wspólnego z religijnoscia czy ateizmem a jedynie z niewiedza ludzi w tamtych czasach, cóż do odkrycia budowy DNA miało upłynąć jeszcze sporo wody w Wiśle.

Rekombinacja:

Możemy tu znaleść słuszne twierdzenie ze selektywna hodowla ma swoje ograniczenia i jeśli prowadzimy hodowle w jakimś kierunku to w końcu wyczerpiemy możliwości wynikające ze zmienności w populacji, tyle ze byłby to koniec ewolucji ale tylko w przypadku gdyby nie istniały mutacje. Nie znam się na hodowli drobiu ale wątpie ze prawdziwe jest twierdzenie jakoby nie tworzyły się juz żadne nowe odmiany drobiu. W każdym razie ciągle tworzone są nowe rasy i odmiany wielu zwierząt i roślin. Ciekawe jest również twierdzenie dotyczące zięb Darwina "...możemy obecnie rozpoznać w nich jedynie wynik rekombinacji wewnątrz jednego stworzonego rodzaju". Nie trzeba dodawać ze w artykule nie zajdziemy jakichkolwiek danych potwierdzających owe "rozpoznanie". Nie znajdziemy tu również wyjaśnienia jak zięby które zasiedliły Galapagos mogło zmieścić w sobie wystarczającą zmienność do wytworzenia tylu rożnych gatunków.

Mutacja:

Także i w tym przypadku mamy do czynienia z pewnym pomieszaniem pojęć. Możemy tu przeczytac ze model kreacjonistyczny przewiduje ze niemal wszystkie mutacje wykazujące wpływ na organizm będą miały niekorzystny wpływ na jego funkcjonowanie. To ze tak jest w rzeczywistości ma być dowodem na rzecz kreacjonizmu. Nieobeznany czytelnik może uznać na podstawie tego artykułu ze ewolucjoniści twierdza ze mutacje w większości będą przynosiły korzyści organizmowi a wiec widzi tu argument przeciw ewolucji.

Obeznany czytelnik oczywiście wie ze ewolucjoniści doskonale wiedza o tym ze wiekszość mutacji jest szkodliwa (lub neutralna), jednak te nieliczne które są pozytywne popychają ewolucje do przodu. Ale dla kogo pisze Dr Lester? Dalej można przeczytac ze jedna z funkcji doboru naturalnego jest uniemożliwianie rozprzestrzeniania się mutacji, jest to półprawda, bowiem dobór ogranicza rozprzestrzenianie się mutacji szkodliwych, ale promuje mutacje korzystne. Dalej autorka jednak przyznaje ze niektóre mutacje mogą być korzystne, jednak twierdzi ze nie maja one znaczenia przy przekształcaniu się jednego rodzaju organizmu w inny. Jako przykład takich mutacji można tu znaleść mutacje pomidora zmieniające jego wzrost a także uodparnianie się bakterii na antybiotyki. Szczególnie ten drugi przykład jest interesujacy. Odporność na antybiotyki czesto bowiem wiąże się u bakterii z przekształcaniem szlaków metabolicznych, lub tez wykształceniem nowych. Tego typu zmiany, które są dla Dr Lester nieistotne, mogą przecież umożliwić bakteriom np. uzyskanie dostępu do nowych żródeł pożywienia czy życia w nowym środowisku a to z kolei może być początek wielu kolejnych zmian.

W każdym razie widać tu duża niekonsekwencje. Z jednej strony czytamy ze dzięki hodowli wsobnej osiągamy w końcu granice możliwości danych organizmów w kierunku rozwoju danych cech i wyjście poza te granice są niemożliwe, później czytamy ze jednak pojawiają się mutacje które mogą przynosić nowe cechy.

Kolejna uwaga również jest interesująca: "Nigdy nie zauważono skrzydel lub oczu utworzonych u organizmów, u których one nigdy nie występowały". Cóż, gdyby taki przypadek zaobserwowano byłoby to zgodne raczej z modelem kreacjonistycznym gdyż ewolucjoniści nie twierdza ze skrzydla czy oczy powstają "od razu".

Stworzenie:

Możemy tu się dowiedzieć ze jest ono konieczna częścią historii Życia gdyż "... pierwsze trzy żródła są katastrofalnie nieadekwatne w wyjaśnianiu różnorodności życia...". Cóż można na to odpowiedzieć? Jeśli czytelnik opiera swoja wiedzę na ten temat na artykule Dr Lesler to pewnie się z tym zgodzi. Jednak czytelnik który wie nieco więcej na temat ewolucji i genetyki, bądź czytelnik który będzie bardziej dociekliwy i pogrzebie nieco w literaturze zauważy ze w artykule tym zupełnie zignorowano to co naprawdę genetyka ma do powiedzenia na temat ewolucji. Nie ma tam bowiem ani słowa np.. o zegarze molekularnych, o podobieństwach i różnicach w DNA miedzy bliżej i dalej spokrewnionymi organizmami, o mutacjach homeotycznych, o rodzinach genów, licznych rodzajach mutacji z których niektóre umożliwiają wzbogacenie materiału genetycznego itd... Na podstawie tego artykułu możemy domyślać się ze "nowa biologia" która usiłują stworzyć kreacjoniści (na razie bezowocnie) będzie się opierała na ignorowaniu faktów, uznawaniu przeinaczeń za fakty i odwracaniu kota ogonem.

[ Home | Indeks | Wyszukiwanie | Nastepny | Poprzedni | 1 Poziom w góre ]

Zamieszczono: 2003-12-30  

GrazingSheep.com