Na Początku - Archiwum (nie można dodawać wpisów)

[ Home | Indeks | Wyszukiwanie | Następny | Poprzedni | 1 Poziom w górę ]

Re: Boski lęk - moze...

Autor: Cezar
Email:
Kategoria: "Wolny Strzelec"
Date: 6/2/00
Remote Name: 63.17.124.245

Tresc

Gubon> Pozdrowienia dla Cezara i wyrazy uznania za ową stronę. <<

Dziekuje.

Gubon:> Co do kreacjonizmu i ewolucjii , to po przeczytaniu różnych opini dochodzę do wniosku , że w tej dyskusji chodzi o coś innego. Zastanawiam się co przeszkadza zwolennikom kreacjonizmu w fakcie istnienia ewolucjonizmu i odwrotnie. <<

Nalezy chyba zaczac od tego, ze mamy roznych ewolucjonistow i roznych kreacjonistow, oraz, jak pani Joanna zauwazyla, tych, ktorzy odzegnuja sie od obu (ewolucji i wiary). Przylaczam sie rowniez do jej glosu, ze nie nalezy mieszac Katolicyzmu z tymi zagadnieniami bo popadniemy w zamieszanie. Wystarczy zagladnac do listy gosci PTKr, zeby dostrzec, ze jest wielu "ewolucjonistow", ktorzy:

1. niezbyt orientuja sie w tym o czym mowia, czy chcieliby mowic.

2. utozsamiaja kreacjonizm z religia.

3. utozsamiaja kreacjonizm ze wsteczniactwem i "nienaukowoscia". Przy tym punkcie trzeba sie na moment zatrzymac, zeby wyjasnic pare szczegolow. To nie teisci, nie kreacjonisci, czy ktokolwiek inny, ale to ci ktorzy nazywaja samych siebie racjonalistami i wieszczami nauki i naukowosci decyduja o tym co mozna, a czego nie mozna nazywac nauka. My mozemy sobie miec nasze "prywatne" definicje tego co uwazamy za nauke, czy racjonalizm - czy co jest jeszcze dopuszczalne w tym zakresie. Nie zmienia to jednak faktu, ze kiedy odbywa sie publiczna dyskusja na te tematy, to ktos inny definiuje, a priori, definicje pojec. Polecam tlumaczenie artykulu, "Co To Jest Darwinizm", ktorego autorem jest Dr. Prawa, Phil E. Johnson.

Mamy rowniez roznych kreacjonistow (i nie-ewolucjonistow):

1. czysto religijni (nie dochodza do tego dlaczego w to wierza).

2. religijno-naukowi

a) uznajacy tzw. "Gap Theory", czyli ci ktorzy nie chca sie wychylac za bardzo i podpisuja sie pod teza, ze w Ks. Genesis jest miejsce na te wszystkie miliony, czy miliardy lat.

b) tzw. "Kreacjonisci Mlodej Ziemi".

3. zapewne najmniej liczna grupa, to beda ci, ktorzy nie sa wierzacy, ale:

a) zgadzaja sie, ze ktos musial to wszystko stworzyc

b) nie maja odpowiedzi, ale widza, ze ewolucja nie jest wlasciwa odpowiedzia.

Pomyslalem, ze przy okazji tego wpisu dokonam takiej pobieznej klasyfikacji. Nie jest to zbyt spojne spojrzenie, ale w tej chwili musi wystarczyc.

Gubon> Pojawia się na pewno teza o indoktrynacji. Jest w tym troche prawdy, szkoły są ewolucjonistyczne. Ale dzieci ciągane jako mało jeszcze zainteresowane na religie i do kościoła to są poddawane czemu? Nie indoktrynacji?! <<

Tak, mamy do czynienia z indoktrynacja z roznych stron. Jestesmy jednak niejako przyzwyczajeni do tego, ze indoktrynacja to bedzie na ogol ze strony jakiejs partii politycznej, kosciola itp. Dlaczego mamy jednak godzic sie na to aby ci, ktorzy deklaruja sie jako ostoja mysli i otwartosci umyslu, czyli ludzie nauki, mieli nas oszukiwac i stosowac chwyty ponizej pasa, kiedy pisza o ewolucji konia, organach szczatkowych, ewolucji plodu i dokonujac "przeskokow myslowych" kiedy mowia nam o mikroewolucji i nagle okazuje sie to rowniez dowodem na prawdziwosc makroewolucji.

Gubon:> Czy ta cała dyskusja to nie są czasem jakieś złości wynikające z owych indoktrynacji?!! Tylko pytam!! <<

Moze... Uwazam jednak, ze dyskusja powinna trwac. Jesli jest jakies forum, w obrebie ktorego mozna swobodnie wymieniac poglady na te tematy, to jest zawsze mozliwosc porozumienia i uzgodnienia definicji, ktorymi operujemy. Moze to byc punktem wyjsciowym do prawdziwej dyskusji.

Gubon:> Wracając do tytułu to powiem tylko, że oba poglądy mogą wynikać z naszego lęku przed faktem, że tak naprawdę to nie wiemy nic kompletnie na temat tego skąd my i ten świat. Z poważankiem Gubon <<

Cos chyba jednak wiemy. Roznimy sie natomiast w interpretacji tego co wiemy, w tym jak zlozymy te fragmenty i czy/kiedy te fragmenty do siebie pasuja. Problem pojawia sie kiedy ktos stworzy sobie, lub przyjmie, jakis obraz swiata i usiluje do niego wpasowac wszystko co mu jest wiadome. Jesli ktos taki odmawia zmiany/rewizji takiego stworzonego, czy przyjetego z zewnatrz paradygmatu (to slowo staje sie coraz bardziej modne w tym kontekscie...) w przypadku kiedy poszczegolne czesci do siebie nie pasuja, to nie mozemy juz mowic o otwartosci umyslu, rzetelnosci naukowej, czy po prostu uczciwosci.

Pozdrawiam,

Cezar

[ Home | Indeks | Wyszukiwanie | Nastepny | Poprzedni | 1 Poziom w góre ]

Zamieszczono: 2003-12-30  

GrazingSheep.com