Na Początku - Archiwum (nie można dodawać wpisów)
[ Home | Indeks | Wyszukiwanie | Następny | Poprzedni | 1 Poziom w górę ]
![]()
Autor: K.A.
Kategoria: Ogolne
Date: 3/25/00
Time: 2:10:13 PM
Remote Name: 212.160.26.201
W dyskusji kreacjonizm –ewolucjonizm potrzebne są konkrety i przygotowanie. Po pierwsze mówienie, że jest się ewolucjonistą, mówi niewiele. W tej grupie są bowiem ludzie, którzy wręcz skaczą sobie do gardła( proszę przeczytać kontrowersyjną książkę M. Głogoczewskiego i i jej recenzje napisane przez polskich czołowych neodarwinistów). Obok neodarwinistów istnieją ( w sferze nauki ) zwolennicy tzw. przerywanej równowagi(np. Gould), którzy już w 1980 roku nieźle dali w kość neodarwinistom. Istnieją też inne frakcje ewolucjonistów, np. zwolennicy unowocześnionej wersji lamarckizmu. Ich spory o mechanizmy ewolucji wskazują na istotne luki w neodarwiniźmie.
Teraz przyglądnijmy się konsekwencjom przyjęcia tego poglądu, gdyż on króluje w Polsce i na świecie. W neodarwiniźmie istnienie Boga jest zbędne. Jeżeli ktoś twierdzi, ze można ten mechanizm uznać za program zainicjowany przez Istotę Nadprzyrodzoną, to po prostu nie zna założeń neodarwinizmu lub nie rozumie ich konsekwencji. Teoria ewolucji według Darwina zakłada bowiem ogromną rozrzutność w przyrodzie – nadmierną rozrodczość, wybieranie z ogromnej liczby organizmów wchodzących w skład populacji tylko nielicznych o największej „fittness”. Co więcej – punktem wyjścia dla przebiegu procesu jest losowa i bezkierunkowa zmienność, którą porządkuje czynnik martwy - aktualny stan środowiska i jego rekwizytów. Stąd ewolucja neodarwinowska jest bezkierunkowa i nie prowadzi do żadnego celu. Jej uwieńczeniem może być zarówno złożoność budowy, jak i zupełny regres. Jest to zatem proces bezkierunkowy, oparty na kumulowaniu się przypadkowych mutacji. Opowiadanie się za tym mechanizmem przeczy rachunkowi prawdopodobieństwa, ponieważ wyprowadza on struktury i procesy nieredukowalne( np. skrzydło, oko, mechanizm działania układu odpornościowego i in. procesy metaboliczne) z tysiąca przypadkowych mutacji, które same w sobie nie mają znaczenia w przystosowaniu.
Jakie konsekwencje wynikają z tego dla upierającego się przy neodarwiniźmie wierzących? Bóg neodarwinistów(jeżeli w ogóle w Niego wierzą ) wytwarza miliardy stworzeń w toku procesu ewolucji po to, aby wyprowadzić z tego może z 10 %. Reszta „niedostosowana” jest eliminowana. Mechanizm zbyt rozrzutny, nie wspomnę o jego konsekwencjach w rozważaniach tzw. „życia poczętego”.
Pochodną przyjęcia tego punktu widzenia jest również socjobiologia i redukowanie wszelkich zjawisk do walki o przekazania genów. W walce o to wszelkie formy oddziaływań między organizmami( w tym człowieka) maja podłoże egoistyczne i to jest w normie. Altruizm jest albo krewniaczy( dla swoich genów), a jak brak pokrewieństwa to neodarwiniści nazywają go zwrotnym( opłaca się na dłuższą metę). Hitler więc w tym ujęciu robił to, co mamy w naturze – chciał rozpowszechnić geny swojego narodu. Po co się tak oburzać z tego powodu?
Warto więc się zastanowić, za jakim poglądem ewolucyjnym się opowiadamy, jeżeli deklarujemy się jako ewolucjoniści.
Co do tych owsików, to nie myślę, aby ich tworzeniem zajmował się Bóg i podejrzewam, że kreacjoniści też tak nie myślą. Pasożyty stanowią specyficzną grupę, ich przystosowanie jest bardzo wąską specjalizacją i z reguły polega to na regresie względem form wolno żyjących. Tak więc tasiemiec nie ma przewodu pokarmowego, choć spokrewnione z nim formy wolno żyjące mają. Łatwiej coś utracić, niż wytworzyć. Nie jest to więc dobry przykład. Trudno natomiast zrozumieć, jak taki tasiemiec został wyposażony w przyssawki czy haczyki na drodze przypadkowych zmian w materiale genetycznym, ale to problem neodarwinistów.
Pomijając jednak problem pasożytów(one nie odżywiaja się kupami, kałożercy to inna grupa) wielkim nieporozumieniem w sporze ewolucjonizm – kreacja jest twierdzenie, że kreacjoniści twierdzą , że Bóg w oddzielnym akcie stwarza każdy gatunek. W ogóle gatunek to pojęcie umowne. Wątpię( choć tak się naucza), by dawniejsi XIX – wieczni kreacjoniści mówiąc o niezmienności gatunków, mieli na myśli „nasz” gatunek. Muszę zbadać ten problem. Ale jeśli nawet mieli, to można ich tak samo wytłumaczyć, jak Darwina. Na temat procesów biologicznych niekiedy po prostu bredził i jest to powszechnie znane( stąd nazwa neodarwinizm - odcięcie od tych poglądów). Ale Darwin ma fory i jego omyłki nazywa się konsekwencją stanu ówczesnej wiedzy. Zresztą czym jest gatunek? Taksonomia nie jest niezmiennym naukowym opisem powiązań między organizmami, lecz próbą jego uporządkowania, który się zmienia. W biologii często dochodziło do klasyfikowania form dorosłych i larw do odrębnych taksonów. I problem wciąż istnieje, okazuje się, że ta systematyka, którą znamy wymaga rewolucyjnej przebudowy.
Wracając do gatunku – z tego, co rozumiem, kreacjoniści zgadzają się z ewolucją gatunku, a nawet taksonów wyższej rangi. Mieszczą się więc naukowej normie mikroewolucji, choć nie nazywają siebie mikroewolucjonistami. Nie zgadzają się z mechanizmami proponowanymi w tej sferze przez neo... , ale podobnie robią inni ewolucjoniści, którzy np. nie uznają siły sprawczej ewolucji w doborze naturalnym. Sprawa jest więc bardziej złożona, niż się wydaje.
Kreacjonizm tak naprawdę toczy on spór z ewolucjonizmem w sferze makroewolucji. Warto wiedzieć czym jest makro- i mikroewolucja. Ta ostatnia dotyczy różnicowanie się pul genowych populacji, powstanie ras, odmian, gatunków. Toczy się czasami wręcz na naszych oczach, a czasem trwa setki lat. Tworzenie się odpornych szczepów bakterii, gatunków typu kumak nizinny – kumak górski( to klasyczny przykład z podręcznika), zięb Darwina itp. to właśnie mikroewolucja. Podawanie więc takich przykładów jest nie na temat, bo nikt tego nie kwestionuje.
Makroewolucja to powstawanie taksonów wyższej rangi. Sami ewolucjoniści przyznają, że jest ona słabo poznana. Chodzi tu bowiem o kluczowe zmiany – np. powstanie skrzydła czyli – jak gad stał się ptakiem. Jak pocięte łatki skóry utworzyły pióro, jak powstał proces widzenia barw, jak wytworzył się układ odpornościowy. Te zjawiska są tak złożone, że niemożliwe jest wiązanie przyczyny ich powstania z małymi bezkierunkowymi kroczkami.
Laicy nie dostrzegają rozbieżności w proporcji między zagadnieniami z makro- i mikroewolucji w problematyce dotyczącej ewolucji. Właściwie jest ona żadna.
Myślę, że wnikliwe przeczytanie artykułów pana Jodkowskiego i Pajewskiego wyjaśnia, czym jest kreacjonizm i jakie ma założenia. Warto znać poglądy opozycji, zanim tworzy się uogólnienia.
Co do antropocentryzmu – to chyba Pan przesadził. Antropocentryzmem jest raczej twierdzenie, że życie powstało samorzutnie, a człowiek jest tak genialny, ze może go sobie wyprodukować z metanu i kilku innych gazów( np. Miller). Zapomniał dodać że powstały mu tylko 4 aminokwasy i to na dodatek prawo- i lewoskrętne.
Dlatego – chwała Internetowi. Przepływ informacji to przyszłość świata i koniec monopolu.
Nie wiem, czy jestem kreacjonistą , ale wierzę w Boga i istnienie obiektywnej prawdy. Cenię też kreacjonistów za odwagę. W polskim środowisku naukowym takie poglądy są niedopuszczalne. I bolesne jest to, że opinie na ten temat kształtuje się nie na znajomości, lecz na wyobrażeniach.
![]()
|
[ Home | Indeks | Wyszukiwanie | Nastepny | Poprzedni | 1 Poziom w góre ] |
| Zamieszczono: 2003-12-30 |