Na Początku - Archiwum (nie można dodawać wpisów)
[ Home | Indeks | Wyszukiwanie | Następny | Poprzedni | 1 Poziom w górę ]
![]()
Autor: Cezar
Kategoria: Kreacjonista
Date: 3/24/00
Time: 10:55:39 PM
Remote Name: 152.172.109.186
Witam w "EKG" i ciesze sie, ze ktos zabral glos w tak zdecydowany sposob. Da mi to rowniez okazje, zeby wylozyc nieco moja pozycje, odpowiadajac na poruszone tutaj problemy.
> Tak naprawde w calej dyskusji miedzy ewolucjonizmem i > kreacjonizmem chodzi o antropocentryzm.
Osobiscie, nie lubie sie wypowiadac z pozycji kreacjonisty - ktorym skad innad jestem. Nie trzeba byc jednak kreacjonista by dostrzec powazne problemy w teorii ewolucji tak jak jest ona uczona w szkolach (albo raczej, ktora sie indoktrynuje mlodziez w szkolach) i przedstawiana w popularno-naukowych wydawnictwach etc. Prosze sie dowiedziec co wielu prominentow tej teorii o tym twierdzi... Powiedziawszy to, chcialbym stwierdzic, ze pewni ludzie (wiekszosc?) maja swoje powody by opowiadac sie po jednej stronie albo po drugiej i ich pobudki moga byc czesto - zeby uzyc eufemizmu - dosyc mgliste. Do czego jednak zmierzam: wydaje mi sie, ze nalezaloby dociekac PRAWDY, a nie kruszyc kopie o to czy moje przekonanie, moja pozycja, czy przynaleznosc do takiej grupy czy innej jest tym (politycznie) poprawnym. Prawda moze byc tylko jedna, i nad tym nalezaloby sie zastanowic; nie kto ja posiada, ale co jest prawda! Z takiej pozycji mozna naprawde r-o-z-m-a-w-i-a-c, a nie klocic sie jak przekupy... Mozna wtedy sensownie wymieniac poglady na zasadzie: "oto moje argumenty, co ty na to?"
Oczywiscie, ze mozna w to wmieszac antropocentryzm - jesli sie to komus podoba, ale uwazam, ze jest to podejscie chybione o wiorste i mozna je zastosowac doprawdy gdziekolwiek (i klocic sie o cokolwiek). Jest to rowniez typowa filozofia humanistyczna wyznawana przez wielu ewolucjonistow. Filozofia ta mowi, ze jestesmy tak nieistotni, ze kilka milionow ludzkich istnien w jedna strone czy w druga - co za roznica!
> Czlowiekowi zawsze wydawalo sie, ze jest pepkiem wszechswiata, > co znieksztalcalo jego punkt widzenia. Spójrzmy na historie > nauki, jako na droge ku wyzwoleniu sie z tego ograniczenia. > W jej trakcie Ziemia przestala byc plaska, i zaczela krazyc > po wokól jakiegos malego slonca w podrzednej galaktyce. > Subiektywnie jestesmy w centrum wydarzen, obiektywnie - nie.
Geograficznie (we wszechswiecie), owszem. Co to takiego "podrzedna galaktyka"? Wedlug jakich kryteriow jest ona "podrzedna"? I, wynikaloby z tego, ze inne nie sa koniecznie "podrzedne"... Co do reszty, to nie moge sie zgodzic. O jakiego typu "ograniczeniu" mowimy? Moze bylo to ograniczenie z punktu widzenia astronomi... "Obiektywnie" wedlug kogo? Skad posiadamy wiedze, ze historia rodu ludzkiego nie jest wlasnie TA glowna trescia historii i wszechswiata? Musielibysmy byc wszechwiedzacy, zeby temu zaprzeczyc.
> Podobnie jest z biologia. Wydaje sie nam, ze jestesmy panami > swiata zwierzecego. Ilez spustoszenia poczynilo takie myslenie! > (vide ginace gatunki)
"Zwierzecego"? Niektorym sie wydaje, ze jestesmy niczym wiecej niz zwierzetami. Tak by wynikalo z teorii ewolucji. Ci ktorzy w to wierza wyobrazaja sobie, ze stajemy sie coraz lepsi i madrzejsi - i pewnego dnia bedziemy jak Bog. Byl taki ktos kto chcial byc rowny Bogu. Nic dobrego mu z tego nie przyszlo.
> Cale pokolenia zajmie nam odkrecenie tego myslenia. Facet, który > napisal, ze cala natura nam podlega (Rdz 1,28) nie wiedzial co > czyni. Wyrznelismy tysiace gatunków i czas z tym skonczyc.
No dobrze, przyjzyjmy sie temu blizej. Gatunki gina, a zadne nowe nie powstaja (tylko prosze bez mutujacych bakterii, czy ciem, albo motyli, ktorym sie zmienia kolor skrzydel). Powstaly tylko raz - teraz potrafia jedynie znikac i zaden "wszechpotezny" slepy proces (vide ewolucja) nie potrafi stworzyc zadnych nowych. Tak, "Facet" wiedzial bardzo dobrze co robi. Jestesmy bardzo nieodpowiedzialnymi gospodarzami i nie potrafimy zarzadzac tym co zostalo oddane w nasze rece. Bog dal nam bardzo dobre wskazowki co do tego jak zarzadzac tym swiatem. Obecnie z cala nauka i technologia i nasza wspolczesna "madroscia" nie mamy pojecia o tym co robimy (tutaj sie zgadzamy). Chocby taka prosta rzecz jak rok odpoczynku dla ziemi co siedem lat!
> Jesli Bóg jest, to z pewnoscia nie bawil sie w konstruowanie > poszczególnych gatunków. Tym, którzy w to wierza proponuje > wyobrazic sobie Pana Boga konstruujacego owsiki, glisty ludzki > i wszelkie inne kupojady. Bóg ubabrany w gównie - oto bóg > kreacjonistów.
No coz, to smutne, bo jest kolejnym przykladem na to, ze wielu z tzw. "ewolucjonistow" nawet nie ma pojecia o tym w co wlasciwie wierza. Jest rowniez smutnym, ze tak wielu z "ewolucjonistow" ucieka sie do ubierania swoich wywodow w slownictwo i sformulowania otwarcie wrogie i nieprzyjemne (od nikogo nie wymagam, zeby mnie traktowal jak "swieta krowe", ale...), wyrazajac swoj brak szacunku dla innych jedynie w oparciu o odmienne przekonania co do teorii ewolucji. Ale, zeby powrocic do rzeczy: Jakkolwiek niektore z powyzszych "kupojadow" moga byc dla nas dokuczliwe w pewnych sytuacjach, to ciagle dowiadujemy sie jak wspoldzialaja one z reszta swiata roslinnego i zwierzecego. Jesli w zawezonym (antropocentrycznym?) widzeniu autora taka wizualizacja pewnych procesow ma kogos zniechecic do kreacjonizmu, to - przynajmniej w moim przypadku - nie robi to na mnie zadnego wrazenia. Pomijajac wszystko inne, jest to dosyc naiwne przedstawienie sprawy ukazujac stworzenie w wizji kilkuletniego dziecka moze, a nie osoby doroslej. Mialo by z tego wszystkiego wynikac, ze "Jesli Bog jest, to" ...co, uzyl ewolucji? Spotykam sie z tym stwierdzeniem od czasu do czasu. Czy to bylo twoja niedokonczona mysla?
Cezar
![]()
|
[ Home | Indeks | Wyszukiwanie | Nastepny | Poprzedni | 1 Poziom w góre ] |
| Zamieszczono: 2003-12-30 |